czwartek, 21 października 2010

...że najbardziej mi żal....

"...Kolorowych jarmarków,

blaszanych zegarków,

pierzastych kogucików,

baloników na druciku,

motyli drewnianych,

koników bujanych,

cukrowej waty

i z piernika chaty."

Sto lat nie byłam już na Odpuście...
Jak byłam dzieckiem to co roku jeździliśmy na uroczystości Odpustowe Św. Jadwigi do rodzinnego miasteczka mojej mamy-Jadwigi, gdzie znajduje się parafia pod tym samym wezwaniem.
W tym roku postanowiliśmy pojechać i znowu na chwilę przenieść się w czasy dzieciństwa...tylko..waty cukrowej już nie sprzedawali...





Straganów było mało i liche takie...
Ale mają swój urok i dziś:) Lizaki, trochę wyblakłe, ale smakują tak samo jak wtedy...Puchate obwarzanki-PYCHA!
piłeczki trocinowe na gumce, wiatraczki i..pierścionki za które dałabym się pokroić w dzieciństwie..inne, nowocześniejsze..ale równie tandetne i błyszczące!





10 komentarzy:

Hala pisze...

Jak ja uwielbiałam takie jarmarki. Przypomiało mi sie dzieciństwo... ach....

Bea pisze...

Świetne foty, fajny klimat!! A ja widuję watę cukrową! ;) Super wiatraczki!!

Cameleon 8155 pisze...

a myślałem, że najbardziej brakowało Ci braciszka, który strzelał z kapiszonowaca i rzucał petardy pod nóżki... :P

Oleander pisze...

Inne, boś dorosła kobieto! Ale jakie wspomnienia, co nie?

Oleander pisze...

A! A watę cukrową to pożeramy czasem u nas na Starym Rynku.Albo nad Maltą. I na Cytadeli. UWIELBIAM!!!!

Duża Mała Mi pisze...

Hehe a u nas co roku na Wielkanoc stoją odpustowe stragany i te piłeczki na gumeczce (uwielbiałam za dzieciaka) i "rurki" tak twarde, że zęby szlo połamać i korkowce i kapiszonowce i pierścionki, i wiatraczki i baloniki na ciepłe powietrze ahhhhh... mam wrażenie, że odkąd byłam mała sprzedają to ci sami ludzie, tylko chińskiej tandety coraz więcej :/ ale klimat pozostał... zjadłoby się tej waty cukrowej, to mówicie, że na Starym Rynku i na Malcie bywa???

Aśko pisze...

pierwsze zdjęcie na miniaturce wyglądało jak megacandy, tylko ten Jezus mnie zmylił :D

Madzioza pisze...

DZiękuję za komentarze i wypowiedzi Dziewczyny:)i chłopaku!

Aśko, oż Ty! Tylko dla candy tu "weszłaś", oj oj! Żartuję:)

Kurcze chińskiej tandety faktycznie coraz więcej...:( Ale jeszcze takie pieski z kiwającymi główkami były-pamiętacie? w samochodach jeżdziły przy tylnej szybie;)

Bea, ja też watę widuję jak do nas karuzele przyjeżdżają i zawsze kupujemy wtedy): Ale na Straganach to była niepowtarzalna...

Fajnie tak powspominać i poczytać, że nie tylko ja takie "klimaty" lubię od czasu do czasu:)

Duża Mała Mi a takie drobne groszki w szklanych laseczkach zatkane na końcu watą kojarzysz???

mika pisze...

skąd ja to znam... :))) wspomnienia z dzieciństwa :)

czary mary pisze...

...zapachniało wspomnieniami...